Głos doktora Filipa Hartwicha w sprawie związków partnerskich
Blisko 40 lat temu, bo w roku 1973, Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wykreśliło homoseksualizm ze swojej listy zaburzeń psychicznych. Światowa Organizacja Zdrowia w 1992 roku stwierdziła, że żadna orientacja homoseksualna nie może być uznawana za chorobę. W 2009 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne w raporcie Appropriate Therapeutic Responses to Sexual Orientation podkreśliło, że zainteresowanie seksualne osobami tej samej płci jest jednym z możliwych i normalnych przejawów ludzkiej seksualności, niezależnie od orientacji seksualnej. Homoseksualizm nie jest chorobą. Nie można zmienić czyjejś orientacji seksualnej, która ma podłoże genetyczne, biologiczne, tak jak nie można zmienić wzrostu czy rasy.
Celem polskiego ustawodawcy powinno być dążenie do takiego stanu, w którym w naszym demokratycznym kraju w pełni respektowana będzie godność człowieka, bez względu na jego orientację seksualną. Zgodnie z art. 30 Konstytucji RP, przyrodzona i niezbywalna godność człowieka jest nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych. Nie sposób mówić o poszanowaniu godności osób homoseksualnym w kraju, w którym jednołciowe związki partnerskie nie są akceptowane. Słusznie się podkreśla, że nie wystarcza depenalizacja homoseksualizmu. Dyskryminacją jest nieistnienie w prawie wewnętrznym przepiów „instytucjonalizujących” homoseksualizm, przepisów przyznających osobom homoseksualnym prawa, którymi cieszą się osoby heteroseksualne. Tolerancja, do której w Polsce powinniśmy dążyć, powinna oznaczać zarówno akceptację jak i docenianie wartości i korzyści płynących z różnorodności i pluralizmu, a nie jedynie brak dyskryminacji.
Jest wielkim nieporozumieniem myślenie, że ignorowanie związków homoseksualnych doprowadzi do ich zaniknięcia. Wiele par homoseksualnych chce tak samo jak te heteroseksualne tworzyć trwałe, usankcjonowane związki – choć podobnie jak u osób heteroseksualnych duża ich część stroni od takiego formalizmu – i polski ustawodawca powinien im to umożliwić. Tylko bowiem wtedy można mówić o poszanowaniu godności homoseksualistów. Nie chodzi tu więc w pierwszym rzędzie o usankcjonowanie upodobań seksualnych, a o stworzenie ram prawnych dla godnego, wspólnego pożycia osób, które ze względu na te upodobania w usankcjonowanych przez państwo związkach żyć nie mogą. To jest powodem, dla którego w coraz większej ilości państw uchwalane są stosowne regulacje dot. związków homoseksualnych. Obowiązkiem władz demokratycznego i szanującego godność człowieka państwa jest stworzenie takich ram prawnych, które wyznaczą wszystkim jego obywatelom kierunek ku tolerancji, która umożliwi zgodne i godne koegzystowanie wszystkich, wolne od uprzedzeń na tle pochodzenia, koloru skóry czy właśnie upodobań seksualnych.
Dr Filip Hartwich

